czwartek, 19 czerwca 2014

Pewna kwoka...

  
...traktowała świat z wysoka.
Jest to jeden z ulubionych wierszy chłopaków :)
Kilka razy słyszałam, że powinniśmy się wyprowadzić z wioski do miasta, bo więcej możliwości dla dzieci, szkoły, praca...
O nie! Ja zostaję tutaj :) Własny ogród, kwiaty, warzywa, jaja, kurczaki, kaczki...
wszystko swoje. Można wyjść posiedzić w ogrodzie, wypić kawę na świerzym powietrzu, dzieci beztrosko się bawią na podwórzu. Tą sielanką miałabym zmienić na 50m2? 
Dzień Bożego Ciała spędziliśmy wesoło, w promieniach słońca. 
Zadbaliśmy o kaczki i szczeniaczki, zerwaliśmy kwiaty do wazonu. Julian jak zobaczył haczkę oczywiście musiał trochę poplewić ;)

                           
                            -



Przyjechali też goście :)


xoxo Ania



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz